Z bardziej interesujących problemów wyznaniowych warto na chwile zatrzymać się jeszcze przy tzw. neounii. Po rewolucji bolszewickiej 1917 r. polskie kresy wschodnie stawały się nie tyle przedmurzem chrześcijaństwa, co pomostem sowieckiej propagandy. Przedstawiciele polskiej administracji państwowej i kościelnej widzieli możliwość zahamowania przenoszenia się tą drogą do Polski ideologii komunistycznej, w rozszerzeniu zasięgu działalności Kościoła Katolickiego na wschodnich rubieżach państwa. Obrządek bizantyjsko-słowiański skierowany więc był do ludności prawosławnej i pozostawiając niezmienione obrzędy i formy kultu typowe dla prawosławia, stawał się faktycznie częścią Kościoła katolickiego i podlegał wprost miejscowym biskupom. W swoim założeniu przy powoływaniu tego obrządku przez Piusa XI miał on objąć przede wszystkim tereny Rosji, ale najbardziej rozwiną się w II RP. W jego tworzenie szczególnie aktywnie zaangażował się bp Henryk Przeździecki oraz takie zakony jak jezuici, redemptoryści, kapucyni czy bazylianie. Dzięki współpracy rządu i episkopatu ruch unijny objął szybko tereny wschodnie Polski i początkowo osiągnął nawet pewne wyniki, ale po 1930 r. władze Polskie zaczęły wycofywać swe poparci dla akcji unijnej. Obrządek ten liczył w 1938 r. 43 parafie i filie i prawie 17 tyś wiernych .